Lądownik sondy Rosetta wylądował na komecie

Lądownik sondy Rosetta wylądował na komecieLądownik Philae usiadł na komecie 67P/Churyumov-Gerasimenko – poinformowała Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Urządzenie nawiązało już połączenie z centrum kontroli lotów. To pierwsze w historii osadzenie urządzenia badawczego na powierzchni komety.

Naukowcy pracujący przy projekcie ogłosili jednak, że specjalne harpuny, które miały przymocować lądownik do powierzchni komety, nie wystrzeliły. Inżynier Laurence O'Rourke powiedział w wywiadzie dla CNN, że zespół naukowców nadal próbuje zweryfikować jak i gdzie dokładnie wylądowało urządzenie. Trwa także sprawdzanie, dlaczego zawiodły harpuny mocujące.

Rozpoczętą w 2004 r. misję Rosetta prowadzi Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Sonda przebyła w tym czasie ok. 500 mln km.
To ponad trzykrotnie więcej niż odległość Ziemi od Słońca.

Choć wcześniej były misje do komet, to – jak przypomniał Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik – nigdy nie udało się umieścić na powierzchni komety urządzenia badawczego i stamtąd prowadzić badania.

Manewr lądowania rozpoczął się w środę ok. godz. 10.00 polskiego czasu. Sonda Rosetta wypuściła wówczas lądownik Philae, który miał do pokonania jeszcze 20 km do powierzchni komety. Potem sonda oddaliła się oraz odpowiednio ustawiła, aby utrzymywać łączność z lądownikiem.

Lądownik Philae wylądował na obszarze wskazanym wcześniej przez naukowców, nazwanym „Agilkia”. To określenie – pochodzące od nazwy egipskiej wyspy na Nilu w południowym Egipcie – ESA wybrała w konkursie, na który napłynęło ponad 8 tys. propozycji nazw ze 135 krajów.

Ta misja pomoże nam poznać początki Układu Słonecznego, a może nawet skąd wzięło się życie na Ziemi.

"Lądownik Philae, który osiadł na powierzchni komety, zostanie do niej przyczepiony i będzie działał tak długo, aż wystarczy mu energii elektrycznej z baterii słonecznych. Przez kolejnych kilka miesięcy na komecie będą się działy bardzo ciekawe rzeczy, bo powoli zbliża się ona do Słońca i zaczyna być aktywna. Już teraz sonda Rosetta obserwuje wyrzuty strumieni gazu z komety, które my potem widzimy jako piękny warkocz rozciągający się na niebie" – opisał Karol Wójcicki

Swój udział w misji Rosetta mają również Polacy. Wraz z lądownikiem, na powierzchni komety, znalazł się też przyrząd Mupus skonstruowany przez naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Mupus wbije się w jej powierzchnie i będzie m.in. badał temperaturę. Z kolei film popularyzujący wiedzę o misji Rosetta, na zlecenie ESA, zrealizował Tomasz Bagiński, reżyser filmów animowanych, w tym nominowanej do Oscara „Katedry”.

"Naukowcy podchodząc do takich zadań nie stawiają sobie z góry założeń. Próbnik, który znajdzie się na komecie Churyumov-Gerasimenko, przeprowadzi serię eksperymentów, które pozwolą zbadać wnętrze komety, skład chemiczny regolitu. Jednak to, co się na niej odkryje, okaże się z czasem" – tłumaczył Wójcicki.

Dodał, że na pewno uczeni chcą zrozumieć, jak zbudowane są komety. "Powstały one w początkach istnienia Układu Słonecznego i w dużej mierze składają się z lodu wodnego. Niektórzy twierdzą, że woda, którą mamy na Ziemi, pochodzi właśnie z komet. Badanie takiej wody być może pozwoli nam lepiej zrozumieć początki naszej planety. Naukowców ciekawi też, czy jeśli za kometami przyszła na Ziemię woda, to czy mogło przyjść też życie w postaci prostych związków organicznych" – powiedział.

Sonda Rosetta swoją misję rozpoczęła w 2004 roku. Wtedy wystrzelono ją w przestrzeń kosmiczną. Z hibernacji wybudzono ją w styczniu br. po 957 dniach podróży w kierunku komety. Od tego momentu wykonała już sporo zadań. Jak informowała ESA, dwa pierwsze zdjęcia komety Churyumov-Gerasimenko sonda wykonała w marcu. W połowie października sfotografowała grupę skał na powierzchni komety, a największa z nich otrzymała nazwę „Cheops”. Dzięki sondzie naukowcy ustalili też, że kometa uwalnia w przestrzeń kosmiczną wodę w tempie równym dwóm szklankom na sekundę.

Źródło: PAP


Odsłony: 2220