Teleskopy pod strzechy!

Teleskopy pod strzechy! - AstronomiaDzięki projektowi „Galileoskop” każdy chętny będzie mógł mieć własny, niedrogi teleskop. Lunety będą mogły także nareszcie trafić do szkół.  O szczegółach projektu opowiadają jego polscy koordynatorzy, dr hab. Lech Mankiewicz z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Jan Pomierny z portalu Astronomia.pl.



Polskie Radio: Na czym polega projekt „Galileoskop”?

Jan Pomierny: Światowe obchody Międzynarodowego Roku Astronomii opierają się na kilku głównych projektach, które mają być realizowane na skalę globalną. Wśród nich można wymienić akcję „100 godzin z astronomią”, która odbyła się na początku kwietnia. Innym przykładem jest „Galileoskop”, który nawiązuje do osiągnięć „patrona” Międzynarodowego Roku Astronomii. To właśnie 400-setna rocznica pierwszego użycia instrumentu optycznego do obserwacji nieba przez Galileusza stała się pretekstem do ogłoszenia 2009 roku „światowym świętem astronomii”. „Galileoskop” to projekt, który umożliwi każdemu chętnemu powtórzenie galileuoszowskich obserwacji przy pomocy lunety podobnej do tej, jaką dysponował włoski uczony.

Każdy będzie się mógł zatem przez chwilę poczuć Galileuszem?

Jan Pomierny:
Tak, a to bezcenne, bo chociaż jego obserwacje, dokonane przy pomocy bardzo prostej lunety, zostały już pogłębione przez przyrodnicze i ścisłe dziedziny nauki, to nadal pozostają one dla wielu ludzi czymś zupełnie nieznanym.

Galileoskop to jednak nie jest dokładna kopia lunety Galileusza…

Jan Pomierny: Galileusz, tworząc swój przyrząd, bazował na instrumentach optycznych stosowanych np. przez marynarzy. Luneta, która ma trafić do rąk ludzi na całym świecie, nie powtarza optycznego rozwiązania, które zastosował włoski odkrywca, ma jednak spełniać trzy warunki: być wysokiej jakości, być tania, a przez to dostępna, oraz umożliwiać powtórzenie obserwacji Galileusza, czyli na przykład obejrzenia gór na Księżycu czy czterech największych księżyców Jowisza, które za ich odkrywcą nazywamy dzisiaj „Galileuszowymi”.

dr hab. Lech Mankiewicz: Galileoskop będzie lepszym przyrządem niż ten, z którego korzystał Galileusz. Wyprodukowanie dobrej soczewki nie jest bowiem rzeczą łatwą i dzisiaj na pewno potrafimy to zrobić lepiej niż w XVII wieku. Galileoskop będzie też z pewnością lepszy od teleskopów produkcji chińskiej, które zalewają dzisiaj nasz internet i bazary. Galileoskop został stworzony przez specjalistów, którzy na co dzień projektują przyrządy badawcze. Skonstruowali oni soczewkę, która minimalizuje aberracje, gwarantując ostry obraz. Na co dzień korzystam z japońskiej lunety Spica, która był prototypem Galileoskopu – obraz, który można przez nią zobaczyć, jest naprawdę zachwycający. Galileoskop ma ułatwić ludziom pierwszy „rzut oka na niebo” – i ułatwić na tyle, żeby było to doświadczenie zachęcające do własnych odkryć.

Jakie powiększenia będzie można uzyskać za pomocą Galileoskopu?

dr hab. Lech Mankiewicz: Standardowy Galileoskop daje powiększenie 25 razy, ale dołączona do zestawu soczewka Barlowa umożliwia uzyskanie dwukrotnie większego powiększenia (50 razy), zmniejszając jednocześnie rozmiar pola widzenia. Takie parametry wystarczą jednak do obejrzenia księżyców Jowisza, powierzchni Księżyca czy pierścieni Saturna. Już przy mniejszym powiększeniu, zbliżonym do tego, którym dysponował Galileusz, będzie można ocenić odwagę włoskiego uczonego, który  na przykład po raz pierwszy ujrzał „rogi” planety – czyli pierścienie Saturna. Pamiętam, że sam, kiedy dostrzegłem je po raz pierwszy, aż wstrzymałem oddech z wrażenia, chociaż wiedziałem przecież, co dokładnie obserwuję. Galileusz nie wiedział, dlaczego planeta ma z boku „kreski” – tym bardziej zatem musimy docenić jego odwagę. Naturę pierścieni Saturna zrozumiano dopiero kilkadziesiąt lat później. Warto dodać, że Galileoskop może posłużyć nie tylko do obserwacji nieba, ale i np. przyrody – chociaż ze względu na konstrukcję daje on obraz odwrócony.

Co jeszcze dostrzeżemy Galileoskopem? Czy uda się zobaczyć Mgławicę Oriona?

dr hab. Lech Mankiewicz: Będziemy mogli potwierdzić odkrycie Galileusza, że księżyce Jowisza kręcą się dookoła Jowisza. Na początku XVII wieku było to przełomowe, ponieważ podważało teorię, jakoby wszystko kręciło się dookoła Ziemi. Ale w ciemniejszym miejscu – a zatem nie z balkonu w centrum miasta – powinny być dostrzegalne także takie obiekty jak Mgławica Oriona czy przepiękna otwarta gromada gwiazd zwana Plejadami. Obserwując Plejady, Galileusz zdał sobie sprawę z nieskończoności Wszechświata. Galileoskop jest niewielki, można go zatem zabrać ze sobą na wakacje poza miasto.

Oprócz zakupu lunety, w ramach projektu można ściągnąć z Internetu materiały pomocnicze.

dr hab. Lech Mankiewicz: Jak każdy dobry projekt edukacyjny, Galileoskop jest obudowany materiałami pomocniczymi. Opracowano szczegółowe instrukcje, dostępne także w języku polskim, które wyjaśniają, w jaki sposób dokonywać obserwacji, jak odszukać swój obiekt na niebie, czy jak używać Galileoskopu. Wspólny projekt Narodowego Obserwatorium w Japonii i Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, zatytułowany „Dzień dobry, nazywam się Galileusz”, dostarcza na przykład propozycji obserwacji, które można wykonać samodzielnie za pomocą Galileoskopu i które idą dokładnie tropem Galileusza. Gdyby ktoś chciał zobaczyć obserwowany przez siebie obiekt w większym powiększeniu, może wejść na specjalną stronę z interaktywnym obserwatorium i zamówić jego zdjęcia. Duży nacisk położony jest na proste, ale bardzo ważne umiejętności, jak na przykład szkicowanie własnych obserwacji. To niezmiernie ciekawe doświadczenie, bo ilekroć prosimy młodych obserwatorów, aby coś narysowali, okazuje się, że każdy widzi dany obiekt inaczej, dostrzega inne szczegóły. Warto dodać, że mapy nieba, bardzo pomocne w obserwacjach, dostępne są na różnych stronach internetowych (przydatne linki znajdują się pod rozmową – przyp. Polskie Radio).

W jaki sposób możemy zaopatrzyć się w taką lunetę?

dr hab. Lech Mankiewicz: Wystarczy wpisać do wyszukiwarki internetowej „Galileoskop”, a wówczas zgłosi się z pewnością jedna ze stron, którą redagujemy wspólnie z Janem Pomiernym (np. www.pl.euhou.net – przyp. Polskie Radio). Tam znajdują się adresy firm dystrybuujących Galeoskopy w Polsce. W tej chwili, jeśli ktoś dysponuje kartą kredytową, szybciej będzie mógł zamówić lunety w USA, ponieważ polskich dystrybutorów wciąż czekają do rozwiązania kwestie dodatkowej marży i VATu. Także produkcja Galileoskopów nieco się opóźnia. Ci, którzy zamówili lunety w marcu, otrzymają je jeszcze przed wakacjami, ale ci, którzy złożyli zamówienia później, będą zapewne musieli jeszcze nieco poczekać. Osobiście – ze względu na opóźnienia, ale także na to, że najważniejsze odkrycia Galileusza miały miejsce na początku 1610 roku – mam zamiar zwrócić się do kwatery głównej Międzynarodowego Roku Astronomii z wnioskiem o przedłużenie trwania projektu. Wówczas każdy będzie mógł spokojnie zamówić swoją lunetę.

O jakich kosztach mówimy?

dr hab. Lech Mankiewicz: W Stanach Zjednoczonych Galileoskop kosztuje 15 dolarów za sztukę, a transport pojedynczej sztuki do Polski - kolejne 12 dolarów. Najłatwiej zatem zebrać zamówienia od kilku chętnych na kilka Galileoskopów i sprowadzić je razem. Sam zamówiłem trzy i koszt wysyłki wyniósł 20 dolarów. Nie wolno jednak robić zbyt dużych zakupów, ponieważ nasze prawo ogranicza sumę, za jaką można sprowadzać spoza Unii Europejskiej produkty bez cła i VAT. Szacuję, że w Polsce w handlu detalicznym jedna sztuka będzie kosztowała około 100 zł.
Jan Pomierny: Bardzo chcielibyśmy, aby w dystrybucję Galileoskopów zaangażowały się władze, żeby Galileoskopy mogły trafić do szkół jako pomoce dydaktyczne. Gdyby Ministerstwo Edukacji lub władze lokalne, którym podlegają szkoły, zainwestowały niewielką przecież kwotę i sprowadziły dla nich teleskopy, lekcje fizyki bardzo by na tym skorzystały – nie tylko w zakresie astronomii, ale i np. optyki. Galileoskop może okazać się przydatny także podczas geografii.

dr hab. Lech Mankiewicz: Galileoskop jest składany i ma wytrzymać do 200 złożeń. Można używać go zatem jako ławy optycznej i przeprowadzać za jego pomocą proste doświadczenia z optyki. Na inwestycji w takie lunety na pewno skorzystałaby polska edukacja. Z konieczności zwiększania nakładów na nauki matematyczno-przyrodnicze zdają sobie sprawę Amerykanie,  których często lubimy naśladować. Warto, abyśmy naśladowali ich także pod tym względem.

A jeśli ktoś da się „zarazić” astronomią i będzie chciał kontynuować obserwacje na lepszym sprzęcie, po jakie urządzenia powinien sięgać?

Jan Pomierny: Ambitniejsze obserwacje umożliwiają na przykład teleskopy w systemie Newtona, tym bardziej że te z nich, które w tej chwili są dostępne na rynku, umożliwiają wykonywanie samodzielnych zdjęć nieba, a zatem zajmowanie się astrofotografią.

Astronomia to dziedzina, którą warto się zajmować. Polacy mają w niej niemałe osiągnięcia. Wystarczy wspomnieć projekt „Pi of the Sky”, w którym bierze udział Pan Profesor.

dr hab. Lech Mankiewicz: Są i inne światowej klasy projekty astronomów z Uniwersytetu Warszawskiego - OGLE i ASAS. W ramach każdego z nich dokonano już i dokonuje się nadal wielu znakomitych odkryć. Fizykę i astronomię rzeczywiście warto w Polsce studiować, jest na bardzo dobrym poziomie, a „złoty wiek” astronomii dopiero się rozpoczyna, technologie obserwacyjne wciąż się rozwijają i wygląda na to, że następne półwiecze będzie należało właśnie do obserwatorów nieba.

Poza tym Wszechświat warto oglądać, bo jest po prostu piękny.

Jan Pomierny: Jest piękny i niezależnie od tego, czy ostatecznie zdecydujemy się na karierę w astronomii, obserwacje Wszechświata, które pociągają za sobą chęć zrozumienia tego, co nas otacza, także w „nieziemskiej” skali, rozwijają i kształtują sposób myślenia, pomagając odnajdywać się we współczesnym świecie. Dzisiejsza astronomia to z pewnością jedna z najnowocześniejszych dziedzin nauki, uczy ciekawości i dodaje odwagi w zmaganiu się z tajnikami nauk matematyczno-przyrodniczych, które często postrzegane są jako niezwykle skomplikowane i dostępne tylko dla wybranych. Okazuje się jednak, że każdy może zrozumieć na przykład podstawowe prawa fizyki, choć oczywiście nie każdy musi się fizyką zajmować naukowo. A chwile, w których zaczynamy rozumieć zjawiska na niebie, należą chyba do najprzyjemniejszych doświadczeń w całym życiu.

Źródło: www.polskieradio.pl

Odsłony: 2303
Kategoria: