Ogromna kometa uderzyła w Słońce

Ogromna kometa uderzyła w SłońceDużych rozmiarów kometa uderzyła w tarczę Słońca, a tuż po tym nastąpiła potężna erupcja. Czy zdarzenia te są ze sobą powiązane? Do zdarzenia doszło 1 października 2011roku, ale jego konsekwencje mogą nas dosięgnąć z opóźnieniem. Burze słoneczne mogą powodować komplikacje w działaniu urządzeń elektronicznych i satelitarnych.

Nagranie wideo, udostępnione przez Obserwatorium Słoneczne Europejskiej Agencji Kosmicznej, pokazuje jak znacznych rozmiarów obiekt, najprawdopodobniej kometa, leci wprost w środek tarczy słonecznej. Po kilku godzinach lotu uderza w powierzchnię gwiazdy, a następnie widoczny jest koronalny wyrzut masy, zjawisko charakterystyczne dla silnej burzy słonecznej. Fala wyrzuconej plazmy utrzymuje się przez kilka godzin.

Obserwowany obiekt to najprawdopodobniej kometa Kreutza, należąca do tzw. komet muskających Słońce. Poruszają się one po orbitach przechodzących ekstremalnie blisko powierzchni Słońca. Zdarza się, że ulegają rozerwaniu lub wpadają w koronę Słońca i ulegają tam destrukcji. Wpływ komet na Słońce jest znikomy, bo temperatura gwiazdy jest tak wysoka, a masa komety w stosunku do masy gwiazdy tak mała, że materiał budujący kometę dosłownie rozpływa się w jej koronie. Miedzy innymi z tego względu, astronomowie przyznają, że kometa Kreutza wcale nie była bezpośrednią przyczyną widocznej na filmie eksplozji.

- Zarówno upadki komet na Słońce, jak i bardzo bliskie przeloty komet koło Słońca, nie są niczym niezwykłym - powiedział heliofizyk dr hab. Paweł Rudawy, prof. Uniwersytetu Wrocławskiego. - Od początku epoki stałego monitorowania najbliższego otoczenia Słońca przez satelity: SOHO (teleskopy Lasco L1, L2 i L3), a następnie STEREO (teleskop SECCHI) dokonano już obserwacji setek bliskich przelotów komet koło Słońca, podczas których mniejsze komety ulegają kompletnemu odparowaniu, a większe mogą przetrwać nawet kilka przelotów. Najbardziej znanymi kometami docierającymi tuż nad powierzchnię Słońca są komety z grupy Kreutza, tylko z tej grupy znanych jest ponad 1000 obiektów - dodaje.

Specjaliści szczegółowo przeanalizowali zbieżność wyrzutów masy i uderzeń komet i stwierdzili, że jest to po prostu efekt przypadku. W grudniu 2010 roku astronomowie zajmujący się obserwacją Słońca byli świadkami zmasowanego ataku „samobójczych” komet na naszą gwiazdę centralną. W jej tarczę uderzyło aż 25 obiektów w ciągu zaledwie 10 dni!


- Zderzenia komet ze Słońcem były już obserwowane przez satelitę SOHO, np. 7 lutego 2001 - tłumaczy prof. Rudawy. - Zderzenie resztek komety ze Słońcem wydaja się mieć znikomo mały wpływ na zjawiska heliofizyczne. Nawet tak wydawałoby się spektakularne przykłady koincydencji czasowej upadku komety na Słońce i tzw. koronalnego wyrzutu materii (CME), jak z dnia 13 maja 2011 roku, po dokładnej analizie danych wykazały, że wyrzut CME nastąpił przed ewentualnym dotarciem resztek komety do fotosfery - dodaje.
Taka sama sytuacja nastąpiła 1 października b.r. Niestety, ze względu na stosowanie podczas obserwacji nieprzepuszczalnej tarczy, astronomowie nie są w stanie zobaczyć ostatniego etapu uderzenia komety w powierzchnię Słońca. Tarcza słoneczna jest przysłonięta, widać tylko koronę i zmiany, które następują w jej obrębie. Sam fakt wyrzutu masy tuż po zderzeniu nie jest jednak wystarczającym dowodem, by uznać, że te dwa zjawiska mają ze sobą cokolwiek wspólnego.

Źródło: odkrywcy.pl

Odsłony: 3593
Kategoria: